PARTNER STRATEGICZNY:
PARTNERZY PORTALU:

Partnerzy działu:

Łotwa zamyka rynek dla kolejnych towarów z Rosji i Białorusi. Zakaz rusza od początku września

fot. własna
Łotewski rząd zatwierdził zakaz importu wybranych towarów przemysłowych z Rosji i Białorusi, który zacznie obowiązywać 1 września 2026 r. Lista obejmuje między innymi drukowane książki i gazety, odzież, gotowe wyroby tekstylne, obuwie, nakrycia głowy, zabawki, gry oraz artykuły sportowe. Ograniczenie dotyczy również towarów rosyjskiego lub białoruskiego pochodzenia sprowadzanych z innych państw trzecich, co zwiększa znaczenie kontroli pochodzenia w całym łańcuchu dostaw. Importerzy, spedytorzy i agencje celne mają mniej niż tydzień na weryfikację kodów CN, dokumentów pochodzenia i zleceń kierowanych na rynek łotewski.

Nie wystarczy zmienić kraj wysyłki

Decyzja zatwierdzona 25 sierpnia realizuje upoważnienie przyjęte wcześniej przez łotewski parlament. Kluczowe z punktu widzenia logistyki jest objęcie zakazem nie tylko przesyłek nadawanych bezpośrednio w Rosji lub Białorusi. Jeżeli towar ma pochodzenie z jednego z tych państw, nie stanie się dopuszczalny tylko dlatego, że został zmagazynowany, przepakowany lub wysłany z innego kraju trzeciego. Dla operatora oznacza to konieczność oddzielenia kraju wysyłki od niepreferencyjnego pochodzenia towaru.

Łotewskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wymienia kilka grup konsumenckich o dużej liczbie wariantów taryfowych: publikacje drukowane, ubrania i inne gotowe tekstylia, obuwie, nakrycia głowy, zabawki, gry i sprzęt sportowy. Dokładna kwalifikacja powinna opierać się na kodzie Nomenklatury Scalonej, składzie i przeznaczeniu produktu. Opis handlowy w rodzaju „akcesoria”, „materiały promocyjne” albo „towary mieszane” nie wystarczy do oceny zgodności.

Mały wolumen nie oznacza małego ryzyka

W debacie poprzedzającej przyjęcie zakazu wskazywano, że wartość objętych nim grup w imporcie z Rosji i Białorusi wynosiła w 2023 r. około 12,5 mln euro, czyli 6,5 proc. odpowiedniego importu i 0,05 proc. całego importu Łotwy. To relatywnie niewielki strumień w skali gospodarki, lecz dla pojedynczego importera lub operatora obsługującego regularne partie odzieży i obuwia skutki mogą być natychmiastowe. Towar niespełniający warunków nie może być po prostu zwolniony do obrotu zgodnie z pierwotnym planem.

Najnowsze oficjalne dane pokazują szerszy kontekst. W czerwcu 2026 r. Łotwa importowała z Rosji towary o wartości 4,3 mln euro, a z Białorusi o wartości 2,2 mln euro. Było to odpowiednio 0,2 i 0,1 proc. całego miesięcznego importu. Spadek importu z Białorusi wyniósł 73,5 proc. rok do roku, natomiast z Rosji 9,2 proc. Takie liczby potwierdzają malejącą skalę relacji, ale nie zwalniają firm z badania konkretnych dostaw.

Co powinien sprawdzić spedytor

Pierwszym krokiem jest przegląd otwartych zleceń z planowaną odprawą lub dostawą po 1 września. Warto wyfiltrować przesyłki według kodów CN, a następnie sprawdzić producenta, miejsce ostatniego istotnego przetworzenia i posiadane dowody pochodzenia. Szczególnej uwagi wymagają dostawy konsolidowane, w których jedna naczepa lub kontener zawiera towary wielu nadawców. Niedozwolona partia może skomplikować odprawę całej jednostki ładunkowej, nawet gdy pozostałe pozycje są legalne.

Drugim krokiem jest uzgodnienie odpowiedzialności w umowach i instrukcjach celnych. Przewoźnik zwykle nie ustala pochodzenia handlowego towaru, ale powinien reagować na niespójność dokumentów, zmiany nadawcy w ostatniej chwili lub brak danych wymaganych przez agencję celną. Spedytor i importer potrzebują jasnego trybu wstrzymania zlecenia, pozyskania oświadczeń dostawcy oraz decyzji o przekierowaniu przesyłki. Nie należy zakładać, że tranzyt przez Łotwę i dopuszczenie do obrotu na Łotwie będą oceniane identycznie; zastosowana procedura celna ma zasadnicze znaczenie.

Pochodzenie staje się polem kontroli operacyjnej

Nowe ograniczenie wzmacnia trend, w którym dane o pochodzeniu przestają być wyłącznie domeną działu celnego. Powinny trafiać do systemu zleceń na tyle wcześnie, aby planista nie rezerwował nieodpowiedniej trasy, promu lub magazynu. Przy towarach konsumenckich, często kupowanych od pośredników i przemieszczanych między centrami dystrybucyjnymi, łańcuch dokumentów bywa dłuższy niż fizyczna droga ostatniego transportu.

Firmy powinny też uważać na towary podobne, ale klasyfikowane poza wskazanymi grupami. Zakaz nie może być rozszerzany przez analogię, jednak błędne przypisanie kodu w celu obejścia ograniczenia tworzy ryzyko celne i sankcyjne. Rozsądna kontrola obejmuje kartę produktu, fakturę, specyfikację materiałową i wcześniejsze wiążące informacje taryfowe, jeżeli firma nimi dysponuje.

Termin 1 września wymusza szybkie decyzje

Łotewskie władze uzasadniają zakaz bezpieczeństwem państwa, ograniczaniem przychodów Rosji i Białorusi oraz dostępnością zamienników na innych rynkach. To deklaracja polityczna. Faktem operacyjnym jest data rozpoczęcia stosowania, zakres grup towarowych i objęcie produktów pochodzących z tych państw, nawet gdy są wysyłane z innego kraju.

Dla polskich firm znaczenie ma nie tylko obsługa bezpośrednich dostaw do Łotwy. Ryga pozostaje regionalnym węzłem dystrybucji, a polscy przewoźnicy i spedytorzy obsługują korytarze bałtyckie. Przed przyjęciem zlecenia warto więc uzyskać od klienta potwierdzenie kodu i pochodzenia, określić punkt odprawy oraz zapisać w instrukcji, kto ponosi koszty postoju lub zwrotu w razie niedopuszczenia towaru.

Osobnym zadaniem jest aktualizacja kartotek kontrahentów i produktów. Jeżeli system TMS lub ERP przechowuje tylko kraj nadania, firma może nie wykryć ryzyka dotyczącego towaru rosyjskiego wysłanego z magazynu w Azji Centralnej albo na Kaukazie. Pole pochodzenia powinno być powiązane z dokumentem źródłowym i wersją klasyfikacji taryfowej. Przy ponownym użyciu starego indeksu produktowego system powinien wymusić sprawdzenie, czy dostawca lub miejsce produkcji nie uległy zmianie.

W pierwszych dniach stosowania przepisów należy założyć większą liczbę pytań celnych i możliwe różnice interpretacyjne dotyczące produktów złożonych. Bufor na odprawę powinien być większy, a kierowca powinien mieć kontakt do osoby, która może szybko przesłać brakujące załączniki. Próba rozwiązywania sporu wyłącznie przez kierowcę na granicy jest zwykle najdroższym wariantem, bo blokuje pojazd bez dostępu do pełnej dokumentacji handlowej.