Na początku 2026 roku świat obserwuje jednocześnie kilka ognisk ryzyka: niestabilną sytuację w Ameryce Łacińskiej wynikającą z kierunku polityki administracji Donalda Trumpa, eskalujące napięcia wokół Iranu, niejasne sygnały dotyczące przyszłego statusu Grenlandii oraz przedłużający się konflikt na wschodzie Europy. Każde z tych zjawisk ma bezpośrednie przełożenie na logistykę – od bezpieczeństwa szlaków morskich i energetycznych, przez dostępność surowców, po koszty transportu i decyzje o lokalizacji centrów dystrybucyjnych.
Choć trwają rozmowy pokojowe dotyczące wojny w Ukrainie, ich efekt pozostaje niepewny. Z perspektywy Europy Środkowo-Wschodniej potencjalne zakończenie konfliktu otworzyłoby nowe możliwości gospodarcze, w tym udział w procesie odbudowy kraju. Już dziś wiele firm przygotowuje się do inwestycji i rozszerzania działalności w regionie, co dla operatorów logistycznych oznacza konieczność planowania elastycznych zdolności, zarówno pod kątem wzrostu wolumenów, jak i nagłych zmian kierunków przepływów towarowych.
Jednocześnie otwarte pozostaje pytanie o przyszłą rolę Rosji – czy stanie się ona neutralnym sąsiadem Europy, czy też źródłem długoterminowego zagrożenia. Dodatkowym czynnikiem destabilizującym są nasilające się ataki hybrydowe, m.in. wobec Polski i Litwy, które zwiększają presję na odporność infrastruktury transportowej, energetycznej i cyfrowej regionu.
Równolegle Unia Europejska przyspiesza dywersyfikację relacji handlowych. Zapowiedzi Ursuli von der Leyen dotyczące nowych umów z krajami Ameryki Łacińskiej oraz perspektywa historycznej umowy handlowej UE–Indie wpisują się w strategiczny zwrot w stronę rynków o wysokim potencjale wzrostu. Dla sektora logistycznego oznacza to konieczność przygotowania się na nowe kierunki przepływów towarowych oraz wzrost znaczenia alternatywnych korytarzy transportowych – zarówno morskich, jak i lądowych.
Jednym z najbardziej namacalnych przykładów wpływu geopolityki na logistykę pozostaje sytuacja na szlakach morskich. Od ponad dwóch lat, w związku z atakami Huti, większość armatorów omija Kanał Sueski, kierując statki wokół Afryki.

– Wydłużenie trasy między Azją a Europą o 10–14 dni oraz wzrost kosztów transportu stały się nową normą. Choć po czasowym zawieszeniu broni między Izraelem a Hamasem pojawiły się nadzieje na powrót do żeglugi przez kanał Sueski, brak trwałej stabilizacji bezpieczeństwa skutecznie zniechęca największych armatorów. Obecnie z krótszego szlaku korzystają głównie mniejsze jednostki, podczas gdy największe kontenerowce nadal wybierają trasę wokół Afryki – mówi Jarosław Utko z Geis Cargo International.
Geopolityka a logistyka
Wnioski płynące z tegorocznego Światowego Forum Ekonomicznego w Davos są jednoznaczne: globalna gospodarka nie odwraca się od globalizacji, lecz przechodzi jej głęboką przebudowę. World Economic Forum określa ten proces mianem „reglobalizacji” – nowej architektury handlu i łańcuchów wartości, w której bezpieczeństwo, odporność i przewidywalność coraz częściej wygrywają z czystą efektywnością kosztową.
Eksperci podkreślali, że zakłócenia w łańcuchach dostaw w 2026 roku mają charakter strukturalny, a nie przejściowy. Geopolityczna fragmentacja, zmienne reguły handlu oraz niedobory siły roboczej redefiniują sposób tworzenia i przemieszczania wartości. W praktyce oznacza to odejście od globalnego modelu „just-in-time” na rzecz bardziej regionalnych, elastycznych i wielowariantowych konfiguracji łańcuchów dostaw.
Na tym tle coraz wyraźniej rysuje się rola Europy Środkowo-Wschodniej. Region odpowiada dziś za znaczną część przemysłowej ekspansji UE, a nowe korytarze logistyczne rozwijają się przede wszystkim w układzie północ–południe. Odzwierciedla to relokację inwestycji produkcyjnych – od fabryk baterii i projektów energetycznych po zakłady półprzewodnikowe – do Polski, Czech, Rumunii i na Bałkany.
Wojna w Ukrainie dodatkowo wzmocniła strategiczne znaczenie regionu. Polska, Słowacja i Rumunia stały się kluczowymi arteriami logistycznymi dla wsparcia militarnego i humanitarnego, co trwale zmieniło ich pozycję w europejskim systemie transportowym.
Technologie i odporność łańcuchów dostaw
Technologie cyfrowe przestają być jedynie narzędziem optymalizacji, a stają się fundamentem odporności łańcuchów dostaw. Sztuczna inteligencja, automatyzacja i zaawansowana analityka umożliwiają dziś nie tylko redukcję kosztów, lecz przede wszystkim przewidywanie zakłóceń i szybkie reagowanie na zmiany geopolityczne, regulacyjne i operacyjne.
43% liderów łańcuchów dostaw wskazuje wdrażanie AI jako jeden z kluczowych czynników wzrostu w 2026 roku – tuż za ekspansją na nowe rynki (46%). Upowszechnienie czujników IoT, robotyzacji magazynów i systemów Big Data pozwala firmom w czasie rzeczywistym przekierowywać trasy, zarządzać flotą i minimalizować ryzyka operacyjne.
– Tempo cyfryzacji różni się regionalnie. Europa Zachodnia intensyfikuje inwestycje w automatyzację i integrację danych. Europa Środkowo-Wschodnia traktuje technologię jako warunek utrzymania konkurencyjności, koncentrując się na inteligentnych magazynach i planowaniu popytu. Bliski Wschód rozwija logistykę jako element strategii narodowych, a Azja – od pełnej automatyzacji w Chinach po cyfrową inkluzywność Indii –redefiniuje skalę i dostępność globalnych łańcuchów dostaw – dodaje Jarosław Utko.
Kluczowym wnioskiem na 2026 rok jest trwała zmiana zarządzania logistyką. Przewidywalność przestała być standardem, a odporność stała się priorytetem. Firmy logistyczne projektują dziś swoje sieci w sposób adaptacyjny – z planami B, C i D na wypadek nagłych zmian kursów walut, ceł, sankcji czy regulacji.
źródło: Geis PL