PARTNER STRATEGICZNY:
PARTNERZY PORTALU:

Partnerzy działu:

Diesel znów drożeje i pozostanie napięty do 2027 roku

fot. własna
Średnia ważona cena oleju napędowego w Unii Europejskiej wzrosła 15 października do 2,17 euro za litr po krótkim spadku z wrześniowego rekordu. IRU wskazuje, że problemem nie jest już wyłącznie cena ropy, lecz również ograniczona podaż diesla, rekordowe stawki przewozu produktów naftowych i bardzo niskie zapasy. Polska pozostaje jednym z najtańszych rynków w UE, ale przewoźnicy nie powinni traktować obecnej różnicy cenowej jako trwałej przewagi. W praktyce firmy potrzebują krótszego cyklu aktualizacji stawek, kontroli limitów na kartach paliwowych i planu na wygaśnięcie krajowych osłon pod koniec października lub grudnia.

Cena spadła z rekordu ale trend znów się odwrócił

Według analizy IRU unijna średnia ważona osiągnęła 2,27 euro za litr 27 września, następnie obniżyła się do 2,15 euro 7 października i ponownie wzrosła do 2,17 euro 15 października. Ruch w dół nie wynikał z trwałego rozluźnienia rynku. Pomogły przede wszystkim działania podatkowe i osłonowe w kilku państwach, w tym w Polsce, Niemczech, Czechach, Austrii i na Łotwie. IRU podało, że Polska z ceną około 1,81 euro za litr była, poza Maltą, najtańszym rynkiem Unii. Dla przewoźnika wykonującego przewozy międzynarodowe liczy się jednak cena na całym korytarzu, a nie tylko koszt tankowania w bazie.

Ropa to tylko jedna część rachunku

Kontrakt na Brent z dostawą w grudniu zamknął się 15 października na poziomie około 106 dolarów za baryłkę, czyli o 13 proc. wyżej niż na początku września. Fizyczna ropa była jeszcze droższa, ponieważ europejskie rafinerie konkurowały o dostępne ładunki i statki. IRU wskazało, że eksport produktów naftowych z Bliskiego Wschodu pozostawał znacznie poniżej poziomu sprzed konfliktu, a rosyjski eksport diesla także był mocno ograniczony przez uszkodzenia rafinerii. To ważne rozróżnienie: większy przepływ ropy nie przekłada się automatycznie na większą dostępność gotowego oleju napędowego.

Zapasy i transport morski zwiększają ryzyko

Globalne zapasy lądowe ropy i produktów spadły we wrześniu o kolejne 113 mln baryłek, do najniższego poziomu w danych przywołanych przez IRU od co najmniej 2016 roku. Jednocześnie stawki dla czystych produktowców na trasach z Bliskiego Wschodu osiągnęły 14 i 15 października rekordowe poziomy w serii Argus Media. Europa płaci więc nie tylko za surowiec i rafinację, lecz także za dłuższą drogę oraz ograniczoną liczbę statków. Osłabienie euro wobec dolara dodatkowo podnosi koszt importu, nawet gdy notowanie baryłki nie zmienia się z dnia na dzień.

Niski Ren stanowi problem

Nałożył się na to niski stan Renu. Wodowskaz w Kaub wskazywał 16 października 12 cm, a dostawy barkami do południowych Niemiec i Szwajcarii były mocno ograniczone. Koszt przewozu barką do Bazylei sięgnął 12 października 248,50 euro za tonę, co według IRU odpowiadało około 20 eurocentom na litrze diesla. Cztery niemieckie kraje związkowe złagodziły do 31 października zakaz niedzielnego ruchu ciężarówek dla przewozów związanych z niską wodą. To zwiększa elastyczność drogową, ale jednocześnie sprowadza na drogi dodatkowy popyt na paliwo i pojazdy.

Czasem czas da się kupić

Rada Zarządzająca Międzynarodowej Agencji Energetycznej uzgodniła 15 października przyspieszenie uwalniania zapasów, w tym ponad 20 mln baryłek diesla możliwie szybko. Po rozłożeniu na cztery miesiące odpowiada to mniej więcej 170 tys. baryłek dziennie. Jest to znacząca pomoc dla płynności rynku, lecz tylko część ubytku globalnej podaży diesla z trzeciego kwartału. IEA oczekuje, że bilans oleju napędowego pozostanie napięty długo w 2027 roku, a odbudowa zapasów może potrwać do drugiej połowy przyszłego roku.

Co powinna zrobić firma transportowa

Pierwszy krok to porównywanie rzeczywistej ceny netto na każdym korytarzu po rabacie, opłatach kartowych i odzyskiwanym VAT. Drugi to częstsza kontrola rentowności: przy cenie 1,81 euro wzrost o 10 eurocentów oznacza dodatkowe 300 euro na każde 3 tys. litrów. Trzeci to sprawdzenie, czy umowa pozwala aktualizować stawkę przed wygaśnięciem osłon, bez mechanicznego kopiowania indeksu niepasującego do miejsc tankowania. Warto też ustawić alarm limitu kupieckiego na kartach, ponieważ skok ceny zmniejsza liczbę litrów możliwych do zatankowania przy tym samym limicie.

Najważniejszy jest horyzont zimowy

Firmy nie powinny zakładać powrotu do cen sprzed kryzysu po jednym tygodniu spadków. Zimą o te same średnie destylaty konkurują transport i ogrzewanie, a wiele gospodarstw w Niemczech i Francji odłożyło zakupy opału. Rozsądny scenariusz bazowy to utrzymanie podwyższonej zmienności do końca roku, z możliwością kolejnych skoków kosztu dostawy do europejskich baz paliwowych. Dla przewoźnika ważniejsze od trafienia w najniższy dzień jest utrzymanie marży i dostępu do paliwa przez cały cykl zlecenia.

Budżet paliwowy i kilka scenariuszy

Prosty budżet kwartalny powinien obejmować cenę bazową, wariant wyższy o 10 eurocentów oraz wariant stresowy wyższy o 25 eurocentów na litrze. Przy zużyciu 100 tys. litrów różnica między scenariuszem bazowym a stresowym wynosi 25 tys. euro, zanim uwzględni się zmianę kursu walut i koszt finansowania. Taka tabela pozwala wcześniej ustalić, przy jakiej cenie firma ogranicza nierentowne relacje, renegocjuje zaliczki albo przesuwa tankowanie między krajami. Decyzja nie powinna zależeć od intuicji dyspozytora w dniu wyjazdu, lecz od zatwierdzonego progu marży i dostępnego limitu gotówki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *