Pojazd bez kierowcy nie tworzy podaży
ZMPD zwróciło uwagę na presję wynikającą z niedoboru kierowców, przywołując wypowiedź dr Anny Brzezińskiej dla programu TVP. Organizacja łączy problem z pogarszającym się klimatem wokół pracowników z Ukrainy i możliwymi konsekwencjami gospodarczymi dla transportu. Jest to stanowisko branżowe, a nie neutralny raport statystyczny, ale opisuje napięcie dobrze znane właścicielom flot.
Przedsiębiorstwo może mieć pojazdy, kontrakty i dostęp do finansowania, a mimo to nie wykonać dodatkowego zlecenia. Barierą staje się człowiek z odpowiednimi uprawnieniami, doświadczeniem i gotowością do pracy w konkretnym systemie. Każdy niewykorzystany ciągnik oznacza koszt kapitału, ubezpieczenia i utrzymania bez odpowiadającego mu przychodu.
ZMPD publikuje również wypowiedzi prezesa Jana Buczka, który domaga się przedstawienia realnych rozwiązań, jeżeli możliwość zatrudniania pracowników spoza Polski miałaby zostać ograniczona. Profesor Wojciech Paprocki wskazuje natomiast na ryzyko deficytu kierowców i przewoźników w Europie. Głosy te są elementem debaty i powinny być traktowane jako ostrzeżenia uczestników rynku, a nie przesądzony scenariusz.
Rekrutacja cudzoziemców stała się elementem modelu operacyjnego
Dla wielu polskich firm zatrudnienie kierowców z zagranicy nie jest dodatkiem, lecz jednym z filarów utrzymania działalności. Zmiana reguł administracyjnych, przedłużające się procedury albo atmosfera zniechęcająca pracowników mogą szybko przełożyć się na obsadę grafików.
Nie oznacza to, że jedynym rozwiązaniem jest ciągłe zwiększanie rekrutacji poza Polską. Branża potrzebuje równolegle stabilnych procedur legalizacji pracy, skutecznego szkolenia nowych kadr, poprawy warunków na trasie i organizacji przewozów ograniczającej wielotygodniowe nieobecności.
Technologia pomoże, ale nie wypełni kabiny jutro
Telematyka, automatyzacja planowania i coraz lepsze systemy wspomagania zwiększają produktywność. Nie usuwają jednak krótkoterminowej potrzeby obsadzenia pojazdu. Rozwiązania autonomiczne pozostają ważnym kierunkiem rozwoju, ale nie są obecnie odpowiedzią na codzienny grafik polskiej firmy transportowej.
Najbardziej narażone są przedsiębiorstwa pracujące na kontraktach o niskiej marży. Wzrost kosztów pozyskania kierowcy trudno przenieść na klienta z dnia na dzień, a niewykonanie kursu może uruchomić kary umowne. Presja kadrowa staje się jednocześnie presją cenową, jakościową i finansową.
Firmy nie powinny czekać wyłącznie na decyzje ustawodawcy. Warto już teraz mierzyć czas rekrutacji, rotację, przyczyny odejść i liczbę dni, w których pojazdy nie pracują z powodu braku obsady. Takie dane pokazują rzeczywisty koszt problemu i ułatwiają ocenę, czy lepszy efekt przyniesie zmiana wynagrodzeń, systemu pracy, wsparcia administracyjnego czy inwestycja w szkolenie.
Niedobór kierowców nie jest jednym nagłym wydarzeniem. To proces, który może długo pozostawać ukryty w nadgodzinach, reorganizacji tras i rosnącym obciążeniu dyspozytorów. Gdy liczba nieobsadzonych pojazdów przekroczy poziom możliwy do zamaskowania, skutki zobaczą nie tylko przewoźnicy, lecz także ich klienci.
źródło: Lorry.pl