Precyzyjne wyliczenia
Termin 60 dni nie oznacza, że firma finansuje klienta przez dokładnie 60 dni. Trzeba zestawić datę wpływu należności z datami wypływu pieniędzy związanych z przewozem. Jeżeli paliwo z karty jest płatne po 14 dniach, kierowca otrzymuje wynagrodzenie po 20 dniach, myto schodzi niemal od razu, a rata leasingowa przypada w trakcie miesiąca, każda pozycja tworzy inną lukę. Najdokładniejszy model liczy koszt osobno dla każdego wypływu.
Dla szybkiej decyzji handlowej wystarczy średnia ważona. Załóżmy, że przewóz jest fakturowany na 10 tys. zł netto, koszty gotówkowe wynoszą 8,8 tys. zł, a średnio firma pokrywa je 15 dni po wykonaniu usługi. Jeżeli klient płaci 60. dnia, przewoźnik finansuje 8,8 tys. zł przez około 45 dni. To jest kapitał zamrożony w zleceniu, zanim pojawi się problem opóźnienia.
Wzór, który powinien trafić do kalkulatora stawki
Podstawowy koszt finansowania można policzyć jako: finansowane koszty razy roczna stopa finansowania razy liczba dni luki podzielona przez 365. Przy 8,8 tys. zł, 45 dniach i rzeczywistym koszcie pieniądza na poziomie 10 proc. rocznie wynik to około 108 zł. Marża księgowa 1,2 tys. zł spada ekonomicznie do około 1,09 tys. zł jeszcze przed uwzględnieniem ryzyka spóźnienia i obsługi należności.
Roczna stopa w modelu nie powinna być mechanicznie równa stopie referencyjnej NBP. Firma ma własny koszt: oprocentowanie limitu lub faktoringu, prowizje, niewykorzystany rabat u dostawcy, a czasem alternatywny zwrot z gotówki potrzebnej na paliwo. Najlepiej przyjąć koszt krańcowy, czyli cenę ostatniej złotówki potrzebnej do wykonania dodatkowego kontraktu. Dla przedsiębiorstwa bez wolnej gotówki będzie to zwykle oferta finansowania dostępna tu i teraz.
Wolumen zwielokrotnia pozornie małą kwotę
Sto osiem złotych przy jednej fakturze może wydawać się drobiazgiem. Przy 100 podobnych przewozach miesięcznie koszt finansowania wynosi jednak około 10,8 tys. zł, a portfel należności stabilizuje się na wysokim poziomie. Przy sprzedaży 1 mln zł miesięcznie i 60-dniowym terminie firma może utrzymywać około 2 mln zł należności, zanim uwzględni opóźnienia i sezonowe skoki.
Dlatego limit kupiecki powinien wynikać nie tylko z wiarygodności klienta, lecz także ze zdolności przewoźnika do finansowania obrotu. Kontrahent może być wypłacalny i płacić punktualnie, a mimo to blokować zbyt dużą część limitu bankowego. Dobry limit odpowiada na dwa pytania: ile maksymalnie można stracić przy niewypłacalności oraz ile gotówki firma może zamrozić bez ryzyka dla listy płac, paliwa i leasingu.
Skonto: policz cenę szybszej gotówki w skali roku
Klient proponuje 2 proc. skonta za płatność 30 dni wcześniej. Na fakturze 10 tys. zł firma oddaje 200 zł, aby skrócić finansowanie o miesiąc. Proste porównanie pokazuje, że jest to koszt około 24,8 proc. w skali roku, bo 2 proc. płaci się za zaledwie 30 dni przyspieszenia. Jeśli limit obrotowy kosztuje 10–14 proc. rocznie i jest dostępny, skonto może być droższym źródłem gotówki.
Nie znaczy to, że skonto zawsze należy odrzucić. Może mieć sens, gdy przedsiębiorstwo nie ma dodatkowego limitu, potrzebuje gotówki w szczycie paliwowym, unika przekroczenia kowenantu albo obniża ekspozycję na ryzykownego płatnika. Porównanie musi obejmować tę samą liczbę dni, wszystkie prowizje i efekt podatkowy. Rabat handlowy nie jest darmowym przyspieszeniem przelewu.
Faktoring: stopa to za mało
W faktoringu trzeba zsumować odsetki za rzeczywisty okres finansowania, prowizję od faktury, opłatę za limit, koszty minimalne, ubezpieczenie oraz ewentualny regres. Jeśli faktor wypłaca 90 proc. faktury, pozostałe 10 proc. nadal czeka na zapłatę klienta. Przy regresie przewoźnik zachowuje istotne ryzyko niewypłacalności, a przy faktoringu bez regresu część tego ryzyka przejmuje faktor w granicach umowy.
Porównuj całkowity koszt w złotych dla konkretnej faktury i liczby dni, a nie tylko reklamowaną marżę ponad stopę bazową. Sprawdź także, czy klient musi potwierdzać każdą wierzytelność, jak traktowane są reklamacje, potrącenia, palety i noty obciążeniowe. W transporcie spór o dokumenty może opóźnić finansowanie mimo prawidłowo wykonanej usługi.
Ryzyko opóźnienia
Europejskie Obserwatorium Płatności wskazywało w raporcie rocznym, że średnie okresy płatności deklarowane przez dostawców przekraczały 60 dni zarówno w relacjach biznesowych, jak i publicznych, a ponad połowa firm zgłaszała trudności wynikające z opóźnień. Obecna dyrektywa UE co do zasady przewiduje 60 dni między przedsiębiorstwami, chyba że strony wyraźnie uzgodnią inaczej i warunek nie jest rażąco nieuczciwy. Prawo do odsetek nie zastępuje jednak gotówki potrzebnej w dniu tankowania.
Do kalkulacji warto więc dodać oczekiwaną stratę: prawdopodobieństwo braku zapłaty razy nieodzyskana część faktury, a także koszt typowego opóźnienia. Jeżeli klient w praktyce płaci nie po 60, lecz po 72 dniach, model powinien używać 72 dni. Historia przelewów jest lepszym parametrem niż termin wydrukowany na umowie.
Jak podnieść stawkę za długi termin
Minimalna dopłata powinna pokrywać koszt finansowania, administracji i oczekiwanej straty. Jeżeli dla faktury 10 tys. zł koszt kapitału wynosi 108 zł, obsługa i monitoring 20 zł, a oczekiwane ryzyko 35 zł, dolna granica dopłaty to 163 zł, czyli 1,63 proc. wartości. W negocjacji można zamienić to na wyższą stawkę, krótszy termin, zaliczkę, tygodniowe fakturowanie albo limit wolumenu.
Najbezpieczniej przygotować trzy warianty oferty: cena bazowa przy 14 dniach, cena z finansowaniem przy 30 lub 45 dniach oraz indywidualna decyzja kredytowa dla 60 dni. Klient widzi wtedy, że termin jest elementem ceny, a handlowiec nie negocjuje go w oderwaniu od marży. Taki cennik porządkuje też wyjątki i ogranicza presję na niekontrolowane ustępstwa.
Siedem decyzji przed podpisaniem kontraktu
Przed akceptacją długiego terminu firma powinna ustalić rzeczywistą datę płatności klienta, finansowane koszty i średni dzień ich wypływu, krańcowy koszt kapitału, limit kupiecki, wariant faktoringu lub skonta, cenę ryzyka oraz minimalną dopłatę do stawki. Potem trzeba wprowadzić alarmy dla opóźnień i zasadę wstrzymania kolejnych zleceń po przekroczeniu limitu.
Najważniejszy wniosek jest prosty: obrót nie finansuje działalności, dopóki nie zmieni się w gotówkę. Kontrakt z 60-dniowym terminem może być dobry, jeśli marża płaci za kapitał i ryzyko, a firma ma wystarczający limit. Bez tego przewoźnik pożycza klientowi pieniądze po cenie, której nigdy nie wpisał do swojej oferty.
źródło: Lorry.pl