Nowe rozporządzenie
Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 7 października 2026 r. zostało ogłoszone 19 października jako pozycja 1355 Dziennika Ustaw. To istotne, bo zastępuje rozbudowywany od 2022 r. zestaw przepisów jednym nowym aktem. Uzasadnienie projektu wskazuje, że impulsem były postulaty ośrodków szkolenia, organów nadzoru i przedsiębiorców transportowych. Zmiany nie sprowadzają się więc do wzoru jednego dokumentu, lecz obejmują organizację zajęć, wymagania dotyczące pojazdów, e-learning, symulatory, ewidencję i nadzór.
Przepisy doprecyzowują, że ośrodek prowadzący blok dla kategorii C1, C1+E, C i C+E ma dysponować pojazdem odpowiadającym kategorii C1+E albo C+E. Analogicznie blok autobusowy ma być realizowany pojazdem D1+E albo D+E. Resort argumentował, że nie tworzy to nowego obowiązku inwestycyjnego, lecz usuwa rozbieżności interpretacyjne przy kontroli ośrodków. Dla firmy transportowej oznacza to prostsze pytanie kontrolne przed zakupem kursu: na jakim pojeździe faktycznie odbędą się jazdy i czy odpowiada on blokowi kwalifikacji kierowcy.
Do 12 godzin szkolenia okresowego przez internet
Najbardziej odczuwalna zmiana organizacyjna dotyczy szkolenia okresowego. Uzasadnienie przewiduje możliwość przeprowadzenia na odległość do 12 godzin zajęć teoretycznych w ramach dwóch modułów. Dotychczas limit wynosił 7 godzin w jednym module. Rozwiązanie mieści się w granicy dopuszczanej przez dyrektywę 2022/2561 i może ograniczyć koszt dojazdu, noclegu oraz wyłączenia kierowcy z grafiku, zwłaszcza gdy baza firmy i ośrodek szkolenia leżą w różnych województwach.
Nie oznacza to jednak pełnego kursu z kanapy. E-learning dotyczy części teoretycznej, a ośrodek nadal odpowiada za program, weryfikację uczestnika i prawidłowy przebieg zajęć. Przewoźnik powinien unikać ofert, w których sprzedawca obiecuje skrócenie całej procedury do kilku kliknięć. W audycie dostawcy warto poprosić o harmonogram modułów, zasady potwierdzania obecności, sposób identyfikacji uczestnika oraz informację, które części pozostają stacjonarne lub praktyczne.
Symulator może zastąpić część jazdy w warunkach specjalnych
Nowe przepisy szerzej opisują wykorzystanie certyfikowanego symulatora. W ramach 20 godzin jazdy indywidualnej do 8 godzin zajęć w warunkach specjalnych może odbyć się na takim urządzeniu, w sesjach trwających nie dłużej niż godzinę. Symulator pozwala bezpiecznie powtarzać reakcje na poślizg, nagłe pojawienie się przeszkody albo zmianę przyczepności, a instruktor może porównać błędy i postęp uczestnika. Z punktu widzenia firmy liczy się jednak jakość scenariuszy i omówienie wyników, a nie sam fakt posiadania urządzenia.
Przed podpisaniem umowy szkoleniowej warto poprosić o numer certyfikatu symulatora, przykładowy scenariusz zajęć i opis informacji zwrotnej przekazywanej kierowcy. Należy też oddzielić marketingowe stanowisko komputerowe od urządzenia spełniającego wymagania ustawy. Jeśli kierowca obsługuje cysternę, zestaw ponadgabarytowy albo regularnie jeździ zimą w Skandynawii, standardowy program może nie wystarczyć. Wtedy sensowne jest zamówienie modułu dopasowanego do ekspozycji floty, nawet jeśli nie obniży to liczby godzin.
Mniej wpisów w trakcie zajęć, więcej danych do kontroli
Rozporządzenie upraszcza plan wykonania szkolenia i pozwala wpisywać stałe elementy programu do książki zajęć jeszcze przed rozpoczęciem lekcji. Jednocześnie przywraca obowiązek wskazywania przy zajęciach praktycznych liczby przejechanych kilometrów oraz numeru rejestracyjnego pojazdu, a przy symulatorze jego marki, typu, modelu i numeru certyfikatu. To połączenie ma odciążyć instruktora w czasie zajęć, ale pozostawić ślad umożliwiający wojewodzie sprawdzenie, czy jazdy rzeczywiście się odbyły.
Dla pracodawcy dokumentacja ośrodka nie jest formalnością bez znaczenia. W przypadku kontroli kwalifikacji kierowcy liczy się prawidłowo ukończony kurs i wpis w profilu kierowcy zawodowego. Warto więc przechowywać potwierdzenie skierowania, harmonogram, fakturę i kopię informacji o ukończeniu szkolenia w jednej teczce cyfrowej. Sam papierowy egzemplarz świadectwa kwalifikacji zawodowej będzie co do zasady wydawany na wniosek osoby szkolonej, poza wskazanymi wyjątkami dotyczącymi edukacji branżowej.
Co powinien zrobić przewoźnik
Pierwszy krok to lista kierowców, którym kod 95 lub karta kwalifikacji kierowcy wygasają w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Drugi to porównanie co najmniej dwóch ośrodków nie tylko ceną, lecz także udziałem zajęć zdalnych, dostępnością terminów, pojazdem szkoleniowym i symulatorem. Trzeci to wpisanie kursu do planu pracy z buforem na badania i procedurę administracyjną. Kierowca wysłany w ostatniej chwili może mieć formalnie ukończone zajęcia, ale nie zdążyć z dokumentem potrzebnym do legalnej pracy.
Największa korzyść dla firm nie polega na mechanicznym przeniesieniu 12 godzin do internetu. Dobrze ułożony kurs może ograniczyć nieobecność kierowcy w bazie, a jednocześnie wykorzystać część stacjonarną do ćwiczenia realnych ryzyk danej floty. W umowie z ośrodkiem warto zapisać termin dostarczenia dokumentacji, odpowiedzialność za błędny wpis i procedurę zajęć odrabianych. Dzięki temu nowe ułatwienia nie zamienią się w spór tuż przed wyjazdem kierowcy w trasę.
Dodatkowym kryterium wyboru powinien być czas reakcji ośrodka na błąd w profilu kierowcy zawodowego.
źródło: Lorry.pl