Najpierw logistyka, a później?
Obecny problem ma dwa różne wymiary, których nie należy łączyć w jedną liczbę. Dane opisane przez The Nation mówią o 1,644 mln rai zalanych upraw, czyli około 263,1 tys. hektarów. Ryż odpowiada za 1,318 mln rai, około 210,9 tys. hektarów. Jednocześnie zakończone inspekcje potwierdziły dotąd znacznie mniejszy areał faktycznie zniszczony. Zalanie nie oznacza więc automatycznie utraty całej produkcji.
Dla łańcucha dostaw liczy się jednak także czas. Bieżący raport rynku żeglugowego wskazuje, że wysoka woda ogranicza ruch barek na Chao Phraya, a opady utrudniają operacje załadunkowe. Młyn może mieć towar, ale nie dostarczy go do terminalu w planowanym oknie. Terminal może mieć wolne nabrzeże, lecz nie otrzymać partii w odpowiedniej kolejności. Taki układ wywołuje opóźnienia wcześniej, niż statystyki szkód pokażą trwały ubytek podaży.
Skala powodzi pozostaje duża
Associated Press informowała 5 października, że od połowy września powodzie spowodowały 31 zgonów, a ich skutki odczuwało ponad 3,5 mln osób. Prognoza i działania władz obejmowały kolejne opady, ryzyko gwałtownych wezbrań i uruchomienie funduszu odbudowy przekraczającego 4,1 mld bahtów. Te dane pokazują, że zakłócenia nie są punktowym incydentem przy jednym terminalu.
Tajski rząd ostrzegał dodatkowo przed kolejną falą intensywnych opadów w dniach 9–12 października. W komunikacie administracji opisano całodobowe działania służb, wykorzystanie 1914 mobilnych pomp oraz przygotowanie łodzi i pojazdów do dystrybucji podstawowych produktów. Jeżeli opady utrzymają wysoki stan rzeki, presja na żeglugę śródlądową może potrwać dłużej niż lokalne podtopienia dróg.
Cena ryżu nie przesądza wyniku
Tajski ryż biały 5 proc. broken był 6 października wyceniany w przybliżeniu na 460 dolarów za tonę, około 4 dolary więcej w ciągu dnia według zestawienia rynku żeglugowego. Taki ruch jest sygnałem napięcia, ale nie dowodem trwałego niedoboru. Na ceny oddziałują równocześnie popyt importowy, koszty frachtu, kurs bahta, stan zapasów i dostępność alternatywnych kierunków.
Eksporterzy korzystający z transportu kontenerowego nie wszędzie odczuwają zakłócenia w takim samym stopniu. Część operacji działa normalnie dzięki innym trasom i portom, a słabszy popyt może amortyzować presję. Największe ryzyko dotyczy podmiotów zależnych od barek na konkretnych odcinkach Chao Phraya oraz partii przygotowywanych pod bliskie okna załadunkowe. Ostateczny wpływ na listopadowe dostawy będzie zależał od tempa odpływu wody i możliwości wznowienia prac polowych.
Co powinni sprawdzić importerzy i spedytorzy
Pierwsze pytanie do dostawcy powinno dotyczyć nie ogólnego statusu kraju, ale dokładnej lokalizacji młyna, magazynu i portu wyjścia. Drugie dotyczy środka dowozu do terminalu: barka, samochód czy rozwiązanie mieszane. Trzecie powinno ustalić, czy partia jest już wyprodukowana i zabezpieczona, czy zależy od zbioru z obszaru objętego wodą. Dopiero te odpowiedzi pozwalają ocenić, czy ryzyko ma charakter transportowy, produkcyjny czy oba naraz.
W umowach na bliskie terminy warto potwierdzić ostatni bezpieczny dzień podstawienia ładunku i koszt przeniesienia rezerwacji. Przy przesunięciu nie należy automatycznie wybierać transportu lotniczego lub droższego portu bez rachunku wartości towaru i kary za brak dostawy. Spedytor powinien także oddzielić potwierdzone ograniczenie od prognozy. Komunikat o wysokiej wodzie uzasadnia dodatkowy bufor, ale nie uzasadnia deklarowania klientowi, że cały tajski eksport ryżu został wstrzymany.
Do monitoringu warto dodać trzy mierniki. Pierwszy to poziom i trend wody na odcinku rzeki używanym przez dostawcę. Drugi to potwierdzony czas oczekiwania barki lub ciężarówki na terminalu. Trzeci to status konkretnej rezerwacji statku, nie ogólna informacja o porcie. Jeżeli pierwszy wskaźnik się poprawia, a dwa pozostałe nadal się pogarszają, problem przesunął się z pogody do spiętrzenia operacyjnego i może utrzymać się po ustąpieniu deszczu.
Kupujący powinien również sprawdzić tolerancję ilościową i jakościową kontraktu. Powódź może opóźnić partię bez pogorszenia parametrów, ale może też wymusić dodatkowe suszenie lub zmianę źródła. Każda propozycja zamiany pochodzenia albo specyfikacji musi być zaakceptowana przed wysyłką. W przypadku żywności ważne są dokumenty jakości, śledzenie partii i warunki ubezpieczenia, których nie zastąpi sama deklaracja dostawcy, że ryż został przeniesiony do suchego magazynu.
Polscy odbiorcy nie powinni oczekiwać natychmiastowego, proporcjonalnego przełożenia zalanych hektarów na cenę detaliczną. Łańcuch obejmuje zapasy, kontrakty terminowe, fracht morski, kursy walut i marże dystrybucji. Dla firmy logistycznej ważniejszy od nagłówkowej ceny jest koszt niedotrzymania własnego zobowiązania. Dlatego decyzja o alternatywnym kierunku dostawy powinna wynikać z porównania ceny zakupu, frachtu, terminu i ryzyka jakości, a nie z jednego dnia wzrostu notowań.
W praktyce warto ustalić rytm aktualizacji co 24 godziny, dopóki utrzymują się ostrzeżenia pogodowe. Dostawca powinien przekazywać status partii, transportu do portu i rezerwacji statku w jednym komunikacie. Jeśli któraś informacja jest niepotwierdzona, należy ją oznaczyć jako prognozę, nie fakt. Taki prosty standard ogranicza ryzyko, że dział sprzedaży obieca termin na podstawie nieaktualnej wiadomości od pośrednika.
źródło: Lorry.pl